Eliminacje do XVIII letniego Turnieju Bosko Cup – Lektor Młodszy – Artykuł: Potwierdzona dojrzałość!

Potwierdzona dojrzałość!
Kiedy zagrałeś chociaż raz na finałach, wiesz, że eliminacje to nie jest poziom na którym chcesz się zatrzymać, tylko celem są finały, zaś największym marzeniem to TOP4. Doświadczone ekipy nie odpuszczają budowania wielkości zespołów: Pietrzykowice, Jawiszowice osiedle, Grojec. Zaś do tych wielkich powoli dołączają Chybie, Jaworze, Koszarawa. Gdzieś nam umyka Istebna. Miotają się Rybarzowice. Zaś jeszcze trudno ma się określić Godziszka. Jedno jest pewne, co potwierdzają Ci, którzy zapisują mocno swoją pozycję: chcesz być topowym zespołem, musisz grać! Nie można grać tylko ze sobą na turnieju. Trzeba w to wszystko włożyć dużo pracy. Czy aktor może zagrać rewelacyjną rolę, bez czasu prób, spotkań, by pięknie oddać to, co scenariusz zawiera? Czy może muzyk, zaśpiewać piosenkę, która przez lata będzie śpiewana, bez prób i przygotowań? To właśnie wiedzą ci, którzy nieraz grają ze sobą w klubach, chodzą na wspólne treningi. Spotykają się ze sobą po zbiórkach w parafii, żeby innych kolegów pociągnąć za sobą, by budować kolektyw. Bo nieraz będzie na boisku ciężko, będzie cierpienie, walka o każdy centymetr boiska w ciężkich warunkach jak te wczorajsze. Jednak mental i zadziorność budujesz na treningach, spotkaniach i tworzeniu drużyny. Ten mental pokazują Pietrzykowice, mimo wciąż odmładzanego składu, bez wielkich gwiazd w ostatnim czasie, a jednak ze stylem walki, determinacji i pójścia po swoje. Igor Adamczewski – kapitan zespołu, w każdym turnieju pokazuje, że dla nich finały to minimum jakie muszą osiągnąć. Skrzętnie to realizują. Na początek Wieprz otrzymał trzy oczka. Ale, żeby z Koszarawą na szóstkę zagrać, to chyba nikt by się nie spodziewał. W tym meczu koncert zagrał Jan Nowakowski, będący tego dnia w prawdziwym gazie; a w całych eliminacjach zdobył 5 bramek. Warto dodać, że Janek już od dłuższego czasu pokazuje tendencję wzrostową jeśli chodzi o formę. Tej jakby nie potrafi osiągnąć na wysokim poziomie Koszarawa, która najpierw skromnie zwycięża Szczyrk 1:0, by dać się stłamsić i upokorzyć Pietrzykowicom; by na koniec dobity Wieprz zwyciężyć 4:0. Trudno określić formę Koszarawy, która potrafi zaskoczyć dobrym poziomem, którego nie utrzymuje w dłuższej perspektywie czasu. Prawdziwa sinusoida, będąca potwierdzeniem, że trudno sprecyzować, na jakim dziś poziomie jest Koszarawa. Z pewnością jest to zespół z dużymi możliwościami, który może dużo namieszać. Szczyrk kolejny raz zostawił po sobie ciekawe wrażenie, które jest iskrą do naprawdę dobrego grania. Ten zespół ma naprawdę szansę powalczyć o coś więcej. Tego więcej chciały Kęty, które nie mogą sobie nic zarzucić. Mają kilku ciekawych zawodników jak choćby Samuel Poręba, Oskar Talik czy Michał Płonka, którzy na boisku nie boją się walczyć. O tym przekonały się Jawiszowice osiedle i Grojec, że w starciu z Kętami nie było tak łatwo o zwycięstwo. Jednak okręg kęcki jest naprawdę silnym zestawieniem zespołów, a każde zwycięstwo nie przychodzi jakoś łatwo. Ozdobą tego dnia było starciem osiedlowej parafii z Jawiszowic z Grojcem. Ten poziom był już finałowy, a nie wiem nawet czy nie na poziomie samego finału. Ci zawodnicy w każdym meczu wiedzą co chcą grać, w jakiej formacji i ustawieniu. To nie wybijanie na ślep, ale prostopadłe piłki, z szybką wymiennością pozycji, dla kombinacji w odpowiednim fragmencie gry, zmienność strony akcji. Tego się tak szybko nie nauczysz, widać, że to żmudna praca przynosząca efekty. Zatem na pierwszej części, były to bodaj dwa zespoły z najwyższą intensywnością gry i tworzeniem akcji tak w defensywie, jak i ofensywie. Czyżby para na finał? Z tym bym się na ten moment wstrzymał, bo to jeszcze wszystko zależeć będzie od dyspozycji dnia, jak również poradzeniem sobie z presja. Ta też często bywa zabójcza, dla młodych piłkarskich organizmów. Jednak nie zmienia to faktu, że piłkarsko obie ekipy, tak z Jawiszowic osiedla jak i Grojca, są najbardziej dojrzałe. Tej dojrzałości brakuje Jaworzu, które znów w eliminacjach szalało, było pod grą, często kombinacyjną, ponad zasięgiem innych. Tylko przypominam: to były eliminacje. Zaś eliminacje mają na celu wyłonić tych najlepszych. Na tym poziomie Jaworze wydaje się być kozacką drużyną. Tylko kiedy przyjdzie im równać się z najwyższą półką rywali, tam odpadają. Właśnie na finałach już jakby nie radzą sobie z presją. Dlatego stwierdzam, że brakuje im dojrzałości i mentalności zwycięzcy. O ile w konfrontacji z Istebną, fizycznością wygrali. Bo cóż filigranowy gwiazdor z Trójwsi Krystian Hanzel może poczynić na boisku, kiedy Szoblik, Skrzydelski czy Keller, to warunkami fizycznymi go przewyższają. Więc mimo walki, determinacji i chęci, nie udało się zatrzymać jaworzan. Jednak z Chybiem, to podopieczni Rafała Stronczyńskiego nie umieli wykorzystać tych wszystkich sytuacji, które sobie stworzyli. Choć wynik z Istebną 4:1, a wynik 6:1 z Chybiem, nie jest do końca wiarygodny z tym, o czym tu piszę. Jakby sytuację opisywaną zakłamywał rezultat. Istebna z pewnością odjechała Kończycom Małym, które daleko były jak na całokształt okręgu cieszyńskiego. W grze byli trzej potentaci, z których finalnie najsmutniejsza tego dnia była Istebna. Właśnie Chybie wyszarpało im awans, o którym przecież marzyli z całego serca. Tyle, że w kadrze zespołu z „żabiego kraju” przeważał najstarszy rocznik, co potwierdza, ze znów bardziej fizyczność wzięła górę. Otóż dlatego powoli Chybie weszło w przestrzeń zespołów klasowych w tym sezonie. Istebna zaś ma problem z tym, że technicznie ten zespół jest TOP. Kreatywnością i polotem gry TOP. Jednak ci zawodnicy nadal są filigranowi. Więc ja już widzę co się będzie działo w przyszłym sezonie. Bo wtedy oni będą w większości najstarszymi rocznikami. Brakuje im nieco centymetrów, tak jak Złotym Łanom zabrakło w tym momencie sekund. Najpierw się okazało, że Bulowice nie przyjadą, więc wszystkie mecze z ich udziałem sklasyfikowano jako walkower 3:0. Pierwszy mecz w tym okręgu, zagrały Złote Łany z Godziszką. Szymon Jakubiec i spółka, dość konkretnie i zdecydowanie wygrywają 3:0, ustawiając się na autostradzie do awansu. Rybarzowice czekały na pierwsze starcie na boisku z bielskim osiedlem. To niesamowite, że te Rybarzowice, które zachwycały na hali, na trawie były niemrawe i bez życia. Momentami, wyglądało to na bardzo kiepskie wystąpienie. Dwukrotnie dali się zaskoczyć Złotym Łanom, a te odliczały minuty, by wytrwać do końca. Wszystko rozbija się o ostatnie sekundy meczu. Kiedy zostało raptem 20 sekund do końca spotkania, defensywa bielska popełniła katastrofalne błędy, które wykorzystał Mateusz Marszałek. Radość i euforia, bo remis do awansu przybliżał Rybarzowice, które w drugim spotkaniu zwyciężyły Godziszkę, tym samym obie ekipy meldują się w finałach, które kolejny raz odjeżdżają Złotym Łanom. Mimo pogody kapryśnej, w pierwszej części deszczowej, w drugiej części zmiennej, ale już zdecydowanie lepszej; zobaczyliśmy kawał dobrego futbolu, który nie zaskoczył, ale potwierdził, że na ten moment, te zespoły zasługują na finały.
