XVIII halowe finały Lektor Młodszy – zapowiedź

Każde finały to prawdziwe piłkarskie święto całej rodziny Bosko Cup. Te XVIII halowe finały, będą – i na to liczymy – bardzo emocjonujące i o wysokim gatunku piłkarskim. Skąd ta pewność? Byłem szczególnie na II rundzie eliminacji, więc mogę powiedzieć zdecydowanie i może trochę pysznie – choć przechwalać się nie lubię – no ale w tym wypadku mogę tak to ująć – jestem pewny, że na finały wjechała najlepsza piłkarska jakość w tym sezonie.
Nim przyjdzie weryfikacja, jaką przeprowadzi nam boisko, czas na krótką intensywną i wnikliwa analizę finalistów. Zatem pokuszę się o kilka słów może subiektywnego, aczkolwiek bardziej biorąc w całość, oceny tych zespołów w kategorii Lektora Młodszego.
Grupę A mamy nieco słabszą niż grupę B, chociaż czy można powiedzieć o zespołach na finałach słabsi? Jednak z pewnością, tu będzie łatwiej coś wytargać, jeśli chodzi o awans.
Rzyki – św. Jakuba
Kiedy zaczynały się eliminacje kęckie, nadmuchaliśmy balonik, który pęknął z hukiem. Miało być kosmicznie, a było dobrze. W tym słowie dobrze nie zmieściły się Rzyki, bo one same zaskoczyły wszystkich. Co najwyżej w pierwszej rundzie dawaliśmy im, powiedzmy trzecie miejsce, a zostawiły oni w tyle Grojec i Jawiszowice osiedle. Dodać trzeba, że były osłabione, a i tak wygrywają grupę. Bo Rzyki takie są…..kiedy na nie stawiasz i piszesz: faworyci, to oni grają w finale trzy razy i za każdym razem ponoszą porażkę. Ale kiedy nie stawiają na nich i uważają, że to nie realne by wygrali. Oni zadają kłam wszystkim i zgarniają puchar. Tak było rok temu i teraz bronią tytułu. Jednak muszę powiedzieć zestawiając pierwszą rundę i drugą; wyjść z grupy to oni mogą, bo Beer i Buda to kozaki trudne do zatrzymania. Zważywszy, że Beer przyjedzie z mistrzostwem Polski zdobytym w U-15 z Rekordem Bielsko – Biała. Ale Jaworze pokazało, że lekcja futbolu od lokalsów była sroga i kosztowna. Więc zespół jest ciekawy, ale w tym sezonie na obronę tytułu bym ich nie postawił. Jeśli będą w pełnym składzie mogą być bardzo niebezpieczni. Mają kilku ciekawych zawodników z mega duetem Buda – Beer. Który lepszy? No na to pytanie trudno odpowiedzieć. Ktoś powie: Beer – bo więcej osiąga. Gra w lepszym klubie. Jednak jeśli popatrzymy przez pryzmat od września do grudnia, bardziej mobilny, ruchliwy i ciągnący grę Rzyk był Adrian Buda. Póki co przy ocenie zawodnika plusika jednak postawię przy Budzie.
Prognoza: wyjście z grupy, ale nie stawiałbym na grę w finale
Gwiazda zespołu: Adrian Buda
Jawiszowice osiedle – MB Bolesnej
Marka tego zespołu od kilku lat jest tak stworzona, że trudno nie uznawać ich w gronie faworyta. Tylko ten faworyt ma póki co różne oblicza. Skład i jakość ma tak fenomenalny, że nic tylko grać o najwyższe cele. Tylko ostatnio tak w Lektorze Młodszym czy w Lektorze Starszym mamy problem z głową. Gdzieś brakuje pełnego skupienia, mobilizacji. Czego potwierdzeniem jest, że na pierwszej rundzie pozwolili sobie na porażkę z Rzykami, remis z Grojcem; czyli sami wielcy ich stłamsili. Bo nie chełpmy się zwycięstwami z Osiekiem czy sąsiadami z parafii św. Marcina. Trzeba było przed drugą rundą chyba poddać się krioterapii, by głowę ochłodzić. Czyżby faktycznie zimowego SPA chłopaki zażyli? Bo co oni zrobili w Jaworzu, to przechodzi ludzkie pojęcie. Zdetronizowali Cięcinę, wysokim pressingiem zaskakując, tę wielką Cięcinę. Jakby nie przestraszyli się tego, co było o niej pisane. Oni wiedzieli, że może teraz Cięcina jest wielką, ale my…my Jawiszowice osiedle, jesteśmy marką od kilku lat budowaną jako potęga. Błażej Dętkoś jest prawdziwym kilerem, który – jak pokazał z Cięciną – błędów nie wybacza. Franek Łukowicz technicznie potrafi rozdzielać piłki tak, że aż miło patrzeć. Jednak jest tam zawodnik, którego może nie wielu zauważa, a jeśli wychwyciliście reżysera gry, to brawo. Brawo za spostrzegawczość. To właśnie on ma największy wpływ na to, jak zespół gra. Mateusz Walusiak, bo o nim mowa, jest zawodnikiem pokroju Toniego Krossa w Realu Madryt – reżyser, który potrafi kierować na boisku zespołem, aż miło patrzeć. Zatem niech nie pękają przed innymi, ale inni niech pękają przed magią Jawiszowic osiedla. Jeśli zagrają tak jak w Jaworzu, szansa na finał jest. Jeśli przyjmą formę z Czańca, boję się o awans. Mateuszu i spółko – grajcie jak przystało na wielkich, bo wy macie grać koncert, a nie uczyć się podstaw gry. Podstawy macie mocne, pozostaje tylko budować dalszą potęgę.
Prognoza: wyjście z grupy z szansami na finał
Gwiazda zespołu: Mateusz Walusiak
Pietrzykowice – NSPJ
W poprzednim sezonie finały to było tylko uczestnictwo. W tym sezonie w Węgierskiej Górce się wepchnęli z czwartego miejsca, bo mieli grupę łatwiejszą. No, ale przeciskanie się widać mają wypracowane do perfekcji, że w drugiej rundzie z Istebną czy Szczyrkiem to mimo kontuzji Igora, ten walczył i jeszcze strzelał bramki; podobnie cały zespół . Od lat mówi się o Pietrzykowicach, że gra z nimi jest nieprzyjemna. Oni walczą, po męsku walczą i wiedzą, że na boisku musisz zostawić kupę zdrowia, aby nieraz wyszarpać zwycięstwo czy awans. Od pewnego czasu Pietrzykowicom coraz trudniej o awans. Jednak co by nie mówić, sukcesywnie w finałach się meldują, a 13 miejsce w Klasyfikacji Generalnie znikąd się nie wzięło. To efekt mozolnej, nieustępliwej walki i systematycznego brania udziału w naszych rozgrywkach. W tym sezonie uważam awans na finały jest ponad stan obecnych możliwości i może skończyć się podobnie jak rok temu; samym udziałem.
Prognoza: mecze grupowe, brak awansu
Gwiazda zespołu: Igor Adamczewski
Cisiec – św. Maksymilian
Na pierwszej rundzie eliminacji strzelają 20 bramek i mówimy młodzieżowo: WOW! Przegrali z Cięciną, bo kto by z nią tego dnia nie przegrał? Każdy. Oczarowali wszystkich, by rewelacyjnie i chyba jeszcze lepiej zagrać w Jaworzu na drugiej rundzie. Znów wszyscy nad nimi ochy i achy wznoszą, bo inaczej się nie da. Ozdobą była konfrontacja z Koszarawą. Przegrana niefortunnie, ale zespół jest tak bardzo ciekawy, że pokuszę się stwierdzeniem, że powinni awansować. Oczywiście nikt im się nie położy na boisku i takich meczów jak z Koszarawą, to trzeba stoczyć trzy w grupie. Wierzę, że dadzą radę. Bo przyznam szczerze, aż chciałoby się znów Cisiec zobaczyć w TOP4, a sam Mateusz Motyka i Miłosz Węglarz byliby zadowoleni, że mają godnych następców. Czy znów o Ciścu będzie głośno? Są na dobrej drodze, aby przywrócić blask zespołowi, który nieco nam się zakurzył. Czas odgrzebać się z zęba czasu i wrócić na szczyt, jak to miało miejsce…..uwaga…..w 2011 roku. Oj dawno, dawno. Paweł Kupczak i Dominik Pilarz, to liderzy zespołu, ale jako całość, Cisiec może się podobać.
Prognoza: wyjście z grupy, zaś o finał może być trudno
Gwiazda zespołu: Dominik Pilarz
Grupa B, nazwana „grupą śmierci” i powiem tyle, że współczuję grać im ze sobą. Każdy zespół już w sobotę zagra trzy finałowe spotkania, a żeby wygrać mistrzostwo, to trzeba zagrać aż pięć meczów finałowych. To się porobiło; co?
Grojec – św. Wawrzyńca
Zespół, który rok temu zmagał się z przeciwnościami zdrowotnymi. W tym sezonie miejmy nadzieję w pełnym zdrowiu podejmą rywalizację. W pierwszej rundzie mieli wyniki z wielkimi na remis. W drugiej zgubione punkty ze Szczyrkiem. Zatem po eliminacja taka ocena jak na zespół z kategorii wielki, powiedzmy dostateczna. Istebną rozbili, Pietrzykowice delikatnie ukąsili. Każdy dziś na Grojec reaguje lekkim stresem, bo ten zespół jak wspomniałem, jest z gatunku wielkich. Tak się mocno zapisał od kilku lat w naszej świadomości. W poprzednim sezonie wicemistrzostwo, więc nie dziwmy się, że na Grojec będą się wszyscy mobilizować. Bo dziś wygrać z nimi, to smakuje podwójnie. Raz, że zwycięstwo zawsze smakuje, a dwa, że Grojec mający swoją renomę pokonany zawsze w CV będzie wyglądać imponująco. Już może bez gwiazdy pokroju Miłosza Grzywy, ale kolektyw z zawodników o niesamowitych umiejętnością, gdzie z pewnością na pierwszy plan wysuwa się Hubert Nitka. Chociaż również swą rolę w zespole również podkreśla Filip Molenda. No i oczywiście reżyser, ten który potrafi z boku pięknie ustawiać swój zespół tak, że rozgrywa najpiękniejsze akcje niczym kultowy film. Mowa oczywiście o Panu Macieju Molendzie, niech przyczynia się swoją charyzmą, by zespół sam w sobie pozostał kultowym. Tylko czy mimo tylu atutów, uda się wywalczyć awans? O niego będzie bardzo, ale to bardzo trudno, mając takie zespoły naprzeciwko siebie.
Prognoza: o wyjście z grupy będzie bardzo trudno
Gwiazda zespołu: Hubert Nitka
Cięcina – św. Katarzyny
Po pierwszej rundzie eliminacji cała redakcja gdziekolwiek coś pisała lub publikowała kreowała Cięcinę na głównego faworyta do końcowego sukcesu. Bo to co zagrali w Węgierskiej Górce, to był koncert niczym ten noworoczny z Wiednia. Tylko jakby cięciński torcik w Jaworzu nie miał wiedeńskiego smaku glorii i chwały. Bo Jawiszowice osiedle zdmuchnęły świeczki, pozbawiając marzeń, choć finalnie tylko utrudniły realizację marzeń o awansie na finały. Po jaworzańskiej rundzie, można powiedzieć Kumorek i spółka, na koniec głębokim oddechem uff … odetchnęli. Zespół fenomenalny, kosmiczny, praktycznie kompletny; tylko jakby delikatny. Okazuje się, że mało jeszcze odporny psychicznie. To prawda, że nikomu łatwo nie jest grać z mianem faworyt. Jednak jakby na wstępie mieli problem wejść w Jaworzu w grę ze świadomością, że wszyscy nas uznają za wielki zespół. Personalnie, to Cięcina chyba nie ma sobie równych. Tylko teraz personalia, zestawiając z oczekiwaniami i presją połączyć z odpornością. Jeśli między tym uchwycisz harmonię, to Cięcina jest nie do zatrzymania. Patryk Kumorek – jeśli zagra w sobotę tak samo, jak grał w październiku, to mamy zawodnika, któremu chyba nikt nie dorówna. Dawid Pytlarz w tym zestawieniu może być prawdziwym ministrem obrony, któremu żadne ataki nie będą straszne. No i ten nieobliczalny, trudny do określenia i przypisania w pozycję Antoni Wolny. Takie trio jest porównywalne do BBC czy MSN z czasów świetności. Oni są w stanie dać mistrzostwo Cięcinie, więc byłoby to powtórzeniem tego co zrobiły Pietrzykowice w Lektorze Starszym: trzy puchary z rzędu, jednak w różnych latach, by na koniec już zdobyć „potrójna koronę” i łącznie pięć trofeum pod rząd. Czy to będzie właśnie ta droga jaką obiorą sobie podopieczni ks. Bogusława Szwandy.
Prognoza: mistrzostwo halowe
Gwiazda zespołu: Patryk Kumorek
Jaworze – Opatrzności Bożej
Czy to jest ten moment? Ile razy się mówiło, że to może być ten moment, że mają skład na mistrza i muszą to wykorzystać. Teraz znów powiem ten tradycyjny tekst: mają skład, który muszą wykorzystać, bo mistrzostwo jest dla nich. Czy tak się stanie? Duża szansa, że tak. Na eliminacjach w Pogórzu…komplet punktów z imponującą skutecznością +24. W drugiej rundzie jako jedyni z kompletem punktów z iście celującą skutecznością +15. Dodatkowo Rzyki, te Rzyki z takim składem stłamsili, zgnietli, czy bardziej zniszczyli mówiąc dosadniej, a wynik 3:1 był najmniejszym wymierzonym wymiarem. Duet Szoblik – Skrzydelski oceniam na miarę duetu Franusików. Oni są nie do zatrzymania. Perfekcja w pełnym słowa uznaniu. Oj gdyby jeszcze potrafili dogodne okazje zamieniać na bramki, to Maksymilian Szoblik miałby ich po eliminacjach spokojnie 10 więcej. To jest doprawdy niesamowite, że łatwiejsze okazje są jakby za trudne dla nich do wykorzystania, by te trudniejsze z pozoru, wykorzystywać w stu procentach. Czyżby ci zawodnicy lubili bardziej smak trudniejszych do zdobycia goli. Widocznie to większy powód do dumy i chwały. Opiekun Pan Rafał Stronczyński stworzył nam potwora, piłkarskiego olbrzyma i powiem, że nie na glinianych nogach. Potwora, który tłamsi przeciwnika i odbiera jakiekolwiek nadzieje, że może być korzystny wynik w konfrontacji z Jaworzem. Oni mają wszystko, co potrzebne jest by wygrać mistrzostwo. Dawno nie widzieliśmy tak pięknie grającej ekipy na Turnieju. Zatem, czy to jest ten moment, by w kategorii Lektor Młodszy zgarnąć tytuł? Ci zawodnicy pamiętają zdobycie pierwszego miejsca w kategorii Ministrant. Więc my prosimy teraz, by zwyciężyć w kategorii Lektor Młodszy. Jeśli oni już ogarnęli głowę, a widać, że tak i z presją sobie radzą; to Jaworze może być pięknym mistrzem.
Prognoza: mistrzostwo halowe
Gwiazda zespołu: Maksymilian Szoblik
Koszarawa – św. Karola Boromeusza
To jest totalny debiutant jeśli chodzi o wszystkie zespoły. Jeszcze nigdy w historii ten zespół nie zaszedł tak wysoko. To przede wszystkim zasługa Oskara Klisia. Nie tylko kapitan na boisku, to przywódca, egzekutor, który potrafi wziąć na siebie ciężar gry, dzieląc ją skutecznie z filigranowym Dominikiem Miturą. Niby po pierwszych minutach widzisz, co wyprawia na boisku Oskar, jednak tak trudno przerywać jego akcje. Jest typem zawodnika, któremu niezmiernie trudno odebrać piłkę. Twardo stojący na nogach, z niezłymi warunkami fizycznymi, potrafi skutecznie kończyć swoje akcje. Niczym Zinedine Zdane prowadzi, czy podaje piłkę od niechcenia, a ona i tak przetransportowana jest właśnie tam, gdzie tego chce. W debiucie trzeba zapłacić frycowe, ale Koszarawa frycowego nie chce płacić. Oni trochę bezczelnie – ale sportowo bezczelnym trochę trzeba być – bezczelnie chcą iść po swoje. Zatem czy zrobią niespodziankę i w debiucie w TOP4 się znajdą? Mają ku temu wielkie szanse.
Prognoza: wyjście z grupy realne, ale w finale chyba bym ich nie stawiał
Gwiazda zespołu: Olaf Kliś
Ja już nie mogę doczekać się tych konfrontacji. Jedno jest pewne, że to będą finały z naprawdę imponującym poziomem. Wierzę, że się nie przeliczymy i ten balonik nadmuchany uniesie nas pięknie nad całą panoramą piłkarskich emocji, których dostarczą nam zawodnicy. Oby nie był z balonu huk, chyba, że huk fajerwerek piłkarskich, które kibiców zachęcą do gromkich oklasków.
