XVIII Halowe Finały – Lektor Starszy – Artykuł – W końcu zagrali na miarę talentu i możliwości!

Przyjeżdżając na Bosko Cup, zawsze liczysz na dobry futbol, szczególnie ze strony zespołów, które już nas do tego poziomu przyzwyczaiły. Trudno było się wcześniej nastawić na wszystkie zespoły, bo niektóre z nich okazały się anonimowe w kategorii Lektor Starszy. Brak eliminacji w tej kategorii powoduje prawdziwą niewiadomą. Dlatego też w grupie A, wydawało się, że Jawiszowice osiedle w cuglach wygrają grupę, która dla nich okazała się nie być tak łaskawa, jaką miała być. Mieli kierować grą i wszystkich rozstawiać po kątach, pokazując swoją dominację i poziom dla innych nieosiągalny. Po pierwszych dwóch meczach bilans imponujący 6 punktów i 14 bramek zdobytych przy dwóch straconych, budził respekt. Jak się okazało, Chybie w siódmym meczu tego dnia jeszcze dobitniej potwierdzili, że to zespół doskonały w swej grze i wywiedli Jawiszowice niczym po nowobudowanej obwodnicy Chybia – w totalne pole. Dla jednych euforia, nieopisana radość, duma, że wygrywamy z takim naszpikowanym gwiazdami zespołem. Niżej notowany zespół wygrywa z wielką potęgą ostatnich lat. Dla drugich to dramat i niczym koszmary z poprzedniego sezonu, które znów się odzywają. Niby próbują jakoś utrzymać dobrą minę, jednak wiedzą sami, że chyba zbyt lekko podeszli do meczów grupowych, które potwierdziły starą maksymę piłkarską: kiedy wychodzisz na boisko, nie możesz uważać, że jesteś najlepszy. Nikt z rywali ci się nie położy i darmowo punktów nie odda. Dlatego należy być skupionym w każdej minucie meczu, by na koniec cieszyć się z wygranej. Wygranej nie było, bo głowa zbyt rozkojarzona, mało może skupiona. Zatem nieco skomplikowali sobie drogę dalszej gry. Miało być tu i teraz, komplet punktów i czas na sukces w kategorii Lektor Starszy. Jednak, trzeba jasno powiedzieć będzie bardzo trudno. Zaś Chybie zagrało rewelacyjnie, z dużym zaangażowaniem, wysokim pressingiem i intensywności gry godnej pozazdroszczenia. Już w zeszłym sezonie wysłali sygnał, że to bardzo ciekawy zespół; a w tym sezonie jeszcze bardziej podkreślają swój charakter. To może być naprawdę ciekawy zespół i prawdziwy „czarny koń” tych finałów. Te również bardzo ambitnie potraktowała drużyna z Jaworza, będąca dużo, dużo lepsza niż w zeszłym roku. Tym razem grali naprawdę walecznie i szczególnie w zestawieniu z Komorowicami, Cieszynem i Złotymi Łanami, okazali się bardziej konkretni i skuteczniejsi. Oczywiście jednocześnie uznając wyższość Chybia i Jawiszowic osiedla. Piętnaście meczów w grupie A pokazało, jak sportowo i dojrzalej w grze pozostałe zespoły zostały całkowicie zdominowane przez obie drużyny cieszące się z awansu do półfinału. Na swoje pary, musieli oni czekać do wieczora. Grupa B rozgrywała swoje mecze popołudniu, a tam mieliśmy hit tego dnia oraz jak się okazuje najlepszy mecz jaki przyszło nam obserwować tego dnia. Tam było wszystko: walka, zaangażowanie, niesamowite akcje, parady bramkarzy, męska i zdecydowana walka, kartki i gole. To było prawdziwe piłkarskie meczycho dla futbolowych koneserów. W końcu Rzyki, zagrały na miarę tego talentu i możliwości, jakie posiadają zawodnicy spod Leskowca. Antoni Beer, zagrał jak przystało na Beera – polot w akcjach, umiejętne szafowanie tempem akcji, gdzie wiedział w którym momencie przyśpieszyć, a kiedy wstrzymać akcje i wyciągnąć przeciwnika ze strefy obrony wyżej ofensywnie. Nikodem Cibor w końcu zagrał, jak Cibor mający niesamowite walory ofensywne. Szymon Kołodziejczyk zagrał jak rasowy ”Cierra” – to rzadko używane określenie na zawodnika zamykającego skutecznie przestrzenie, wykorzystując bodaj w dwustu procentach swoje warunki fizyczne. Piotr Młocek korzystał z chirurgiczną precyzją ze swojej lewej nogi i zabójczego strzału. Nawet Kamil Bożek – taki specjalista na bramce nie był w stanie tego zatrzymać. Rzyki okazały się na poziomie meczów grupowych, najlepszą drużyną, z największymi argumentami jakie zostały przedstawione w każdym meczu. Oni odjechali Pietrzykowicom naprawdę daleko, gdzie bezradność kosztowała czerwoną kartkę. Pietrzykowice to zespół bardzo niewdzięczny do gry, gdzie gra siłowa, męska, z prawdziwą walecznością i determinacją powoduje, że masz mało miejsca. Więc aby z nimi wygrać, musisz mieć umiejętności gry kombinacyjnej i skuteczne podania. To pokazały dobitnie Rzyki, którym w tym momencie Pietrzykowice ustępują. Pytanie czy wstaną oni jak Feniks z popiołów i choć wielu uznało, że już są straceni, oni finalnie osiągną to, czego nikt się w poprzednim roku nie spodziewał? Może i tak być.
Pary półfinałowe okazują się być bardzo ciekawe. Trafiają na siebie dwa twardo grające zespoły, które nogi nie odstawią. Siłowo walczące na pressingu: Chybie i Pietrzykowice. To będzie mecz twardy, męski i pełen walki, gdzie każdy zagra zdecydowanie i po męsku. Szczerze? Trudno wskazać faworyta w tym spotkaniu, bo obie ekipy mają rewelacyjnego bramkarza, potrafiącego wybronić piłki, które są nieosiągalne, a właśnie oni wychodzą obronną ręką z opresji. Jednak również można ich pokonać, o czym świadczy fakt straty gola. Zaś drugą parę tworzą ekipy techniczne, pełne polotu, piłkarskiej jakości i wielkie z perspektywy personaliów. Tylko jeden minus jest po stronie Jawiszowic osiedla – brak bramkarza. Patryk Dętkoś broni w zastępstwie, ale on nie jest nominalnym bramkarzem już od kilku lat. Więc sam czuje się dość obco na pozycji, która dla niego, jest już poza kompetencjami. Jednak taki finał byłby ozdobą wielką, mimo wszystko te drużyny los konfrontuje na poziomie półfinału. Zatem kto w wielkim finale? Jedno jest pewne; w niedzielę 1 lutego, w tej kategorii, będziemy mieć prawdziwe „Boskie granie” o jakim zawsze marzymy.
