XVIII Halowe Finały – mecze grupowe – Artykuł – Boisko i dyspozycja dnia wszystko zweryfikuje

Jak przystało na halowe finały, miały być piłkarskim świętem i takie są. Jak pisaliśmy w zapowiedziach drużyn, które meldują się na XVIII halowych finałach, że to obecnie najlepsze ekipy w sezonie. To, że poziom jest wysoki, potwierdzają wyniki: skromne, wyrównane, na styku. Jednak jak widać trema finałów pętała nogi wielu zawodnikom. Tak było od pierwszego spotkania. Rzyki, nie umiały narzucić swojego stylu w konfrontacji z Ciścem. To zdecydowanie lektorzy z parafii św. Maksymiliana częściej stwarzali niebezpieczne okazje pod bramką Rzyk, niż Rzyki w ofensywie. Wydawało się, że to właśnie Cisiec po wielu latach wracający na finały zwycięży w pierwszym meczu. Nic z tego! Niezawodny Adrian Buda znów oddał jeden jedyny strzał i to ten zabójczy. Ten mecz Rzyki nie wygrały, one go wprost wymęczyły. Tylko, czy ktokolwiek będzie pamiętał jego styl? Nie! Widzisz 1:0 i wiesz, że zdobyli 3 punkty; a to najważniejsze. Później remis z zawsze groźnymi i dobrymi znajomymi z Jawiszowic osiedla, by na koniec rozgromić Pietrzykowice, aż 6:0. To był najwyższy wynik tego dnia w tej kategorii. Widać Rzyki mają takie DNA….z każdym meczem rozkręcają się coraz bardziej i chyba nieco w tonacji zaskoczenia, że z pierwszego miejsca mają awans. Tu bardziej stawiano na Jawiszowice osiedle, które miały być zdecydowanym liderem w tej grupie. Trudniej o awans miały mieć Cisiec i Pietrzykowice, co potwierdza w pełni boisko. Ono jeszcze bardziej wyrównanie weryfikowało grupę B, nazwaną „grupą śmierci”. Najpierw na remis zagrał Grojec, który męczył się z bardzo fajnie grającą Koszarawą. Jeśli idzie o nią, to było do przewidzenia. Nie ma się co dziwić i nawet nie można; bo debiutanci potrafili postawić się wyżej notowanemu zespołowi. Ten sam Grojec wiele szczęścia miał z Cięciną, która najpierw przegrała z Jaworzem, a później na boisku wygrywa z Grojcem. Zatem radość jest wielka, że mimo porażki w pierwszym meczu, jest szansa na awans. Ta radość nie trwała zbyt długo, gdyż został wychwycony fakt niedozwolonego obuwia. Protest i trudna decyzja, która inna być nie mogła…walkower na niekorzyść Cięciny i Grojec dość szczęśliwie wyrywa wielką szansę na awans i dalszą grę. Cięcina tylko na własne życzenie, za nonszalancję zawodnika pozwala sobie na takie dramatyczne okoliczności. Sama decyzja nie była łatwa i jej ogłoszenie nie było podjęte pod wpływem chwili. Na chłodno w czasie odprawy z opiekunami pada werdykt. Wielu dziś może się z tym nie zgadzać, uznawać za krzywdzące. Jednak pretensje można mieć tylko do siebie – do nikogo innego. Tyle razy jest zwracana uwaga na obuwie, że to już chyba każdy powinien wiedzieć; przecież takie a nie inne są wymogi rozgrywkach. Cięcina miała być wielka. Ale wielki jest tylko huk, z jakim sama wypada na własne życzenie z dalszej gry. Nawet ostatni mecz z Koszarawą pokazał jakoby presja spięła ich do tego stopnia, że sami mieli problem ze sobą. To wpłynęło na zajęte przez nich miejsce w grupie. I można pisać analizy, felietony i stwierdzać, że jedni są faworyci, a inni mogą mieć problemy wyjść z grupy. Boisko i dyspozycja dnia wszystko zweryfikuje i daje nam odpowiedź: żywiecki okręg wprowadził na finały cztery zespoły, jako ten najmocniejszy. Okazuje się, że wszystkie cztery jadą do domu na tarczy. Kęcki okręg będący ostatnio sportowo na fali wznoszącej, zdominował te finały. Rodzynkiem w tym zestawieniu jest ekipa z cieszyńskiego okręgu, Jaworze. Finalnie jutro Grojec zagra z Jawiszowicami osiedlem, a Jaworze z Rzykami. Już w drugiej rundzie eliminacji mieliśmy konfrontację, gdzie Jaworze dało lekcję futbolu Rzykom. Czy na głównej imprezie również pokaże, że w tym sezonie chcą zgarnąć pełną pulę?
Póki co pełną pulę punktową zgarnęli ministranci z Istebnej. Oni wprost oczarowali kibiców swoją grą; konkretną, zdecydowaną i pełną polotu. Najpierw Rybarzowice, później Chybie i Jawiszowice próbowali ich zatrzymać, jednak na próbach tylko się skończyło. Tego dnia na nich nie było mocnych. Podobnie jak na bramkarza Jawiszowic z osiedla. Ten zawodnik nie pozwolił się pokonać szczególnie w konfrontacji z bielskimi Złotymi Łanami. Bodaj był to najlepszy mecz w tej kategorii w dniu dzisiejszym. Obie ekipy walczyły o każdy centymetr boiska, aby móc cieszyć się z awansu. Ten przypadł osiedlowej parafii z Jawiszowic, która jako jedyna w tym sezonie ma drużynę w każdej z trzech kategorii. Tak się buduje legendę, jaką od lat tworzy ks. Michał Styła. Chybie również wśród ministrantów zaczyna mocno zapisywać swoją pozycję, a w tym sezonie ta ekipa rywalizuje równorzędnie z tymi największymi.
W niedzielę kontynuacja zmagań. Ci najwięksi podejmą walkę o prymat w diecezji. Najlepsi to oni wszyscy już są, chociażby z perspektywy tego, że zagrali na finałach. Sam fakt dostania się na tą imprezę czyni te zespoły wielkie. Zaś jak wielcy ułożą się w hierarchii? Tego dowiemy się w niedzielę.
