XVIII Letnie Finały – sobota – Artykuł: Brak lidera, ale jest kolektyw

Za nami pełny emocji pierwszy dzień finałów, który tradycyjnie rozpoczęli lektorzy. Wśród Kategorii Lektor Starszy prym wiedzie zespół z Jawiszowic osiedla, który najpierw wraz z Pietrzykowicami na starcie zdobywają po trzy bramki. Osiedlowa parafia pokazała poraz kolejny, kim dla niej jest Szymon Kubiczek – autor trzech goli w dwóch spotkaniach. Po jednej dorzucają Piotr Krzywolak, Mateusz Pękała i co najważniejsze Bartosz Borończyk. Bartoszu jak my się cieszymy, ze wróciłeś na boisko, a kiedy zdobywasz bramkę, to my cieszymy się razem z Tobą. Wracasz powoli do pełni sił i to cieszy! Liczymy, że jutro dorzucisz kolejne, bo tym bardziej te bramki, będą smakować jeszcze bardziej wyjątkowo. Widać Pietrzykowice, powoli przygotowują się na funkcjonowanie bez Mateusza Bogdała. Sam Mateusz wyrasta nam na lidera jakich mało. To jego ostatni sezon na Bosko Cup, a on sam tak ułożył zespół, że ten opieczętouje swoimi waloramki Tadeusz Chochór – autor wszystkich czterech bramek. Samo imię znaczy: „śmiały”, „sprytny” lub „pełen serca” – pięknie oddaje to, co Tadeusz prezentuje na boisku. Czyżby to były jego finały. Mateusz może spokojnie przekazać pałeczkę młodszym kolegom, których kiedyś będzie kierował zza lini boiska. Tą linię wielkich chce przekraczać Zagórnik, który nieco musi w tym wszystkim okiełznać charakter, bo piłkarsko nie mają się czego wstydzić. Wstydu również nie przynosi Jaworze, a należałoby powiedzieć, że póki co, wśród lektorów to bardziej mocno zaznaczają swoją obecność ci starsi, bo młodsi nadal czekają….tylko ja się pytam jak długo będą czekać? Bo roczniki uciekają, a oni nadal mają problemy z tym, aby mocniej wchodzić w Turniej. Zatem grono półfinalistów w kategorii Lektor Starszy jest dość zacne. Z pewniakami Jawiszowicami osiedle oraz Pietrzykowicami; tymi, których należało się spodziewać: Zagórnikiem; oraz wielką niespodzianką: Jaworzem. Jaworze w lektorze młodszym sprawili niespodziankę, bo żeby tak słabo zagrać, to iście jest sensacyjne. Kiedy Jaworze na finałach zaskoczy podobnie jak na eliminacjach? Bo wszystkich rozochoczą w eliminacjach, a kiedy przychodzą finały, jakby presja pęta im nogi. Nogi nie pałęta w Jawiszowicach, bo oni grają z polotem i swobodą, co potwierdzają wysokie wyniki. Co ważne, tam nie ma lidera, tam jest kolektyw. Tam nie ma gry pod siebie, ale szukają kolegi, który jest lepiej ustawiony. Dlatego bramki rozkładają się na większą ilość zawodników. Takiego bogactwa nie mają Rybarzowice, które za waleczność, determinację i zaangażowanie, w nagrodę jadą na półfinały. Brawo panowie. Pięknie się ogląda walkę o każdy centymetr boiska. Podobnie gra Chybie, gdyż nie mogą powiedzieć, że dobrze im się gra układała. Jednak scenariusz – co ważne ułożył się po ich myśli, więc kolejny raz są w TOP 4, kosztem nadal niedowierzających Pietrzykowic. Bo niby wydawało się, że powinni poradzić sobie z Grojcem, a jednak podopieczni p. Macieja Molendy obudzili się, po sennym początku. Dziś największa sensacją, to porażka Grojca z Chybiem. Od kilku sezonów lektorzy z parafii św. Wawrzyńca, są stawiani jako faworyci. Widać presja im nie służy. Zatem Jawiszowice niech się mają na baczności, w konfrontacji półfinałowej z Chybiem; by nie było podobnej sensacji jutro. Dziś też mocno zaskoczyli Ministranci z Istebnej, a właściwie wszystkich zszokowali. Istebnej w niedziele nie będzie? Naprawdę nie będzie? Czy ty mówisz serio? Nie wierzę! I ja nie wierzę, że mistrz halowy, jest poza burtą! Oczarowały wszystkich Pietrzykowice, jako jedyni z kompletem punktów. Jednak warto doceniać Brzeszcze, jak również Jawiszowice osiedle, bo nie są na straconej pozycji, gdzie stawkę uzupełnia Chybie. Tym samym niespodzianki dziś, ale wszystko w tonie prawdziwej ekspansji „#Boskiegogrania”.
