Eliminacje do XIX halowego Turnieju – okręg żywiecki – artykuł: „Mamy coś do udowodnienia.”

Żywieckie eliminacje pierwszy raz rozgrywaliśmy w Żywcu, tym razem pod patronatem Starostwa Żywieckiego, gdzie pierwszy raz na naszych rozgrywkach pojawił się sam Adrian Midor – Starosta Żywiecki. Pan Adrian wraz z dobrze nam znanym Józefem Stopką – Członek Zarządu Powiatu, otwarli uroczyście nasze rozgrywki. Po ceremonii otwarcia, czas na wielką piłkę. Ona była przede wszystkim w wykonaniu najbardziej doświadczonych w ostatnim czasie: Cięciny i Pietrzykowic. Cięcina wróciła jakby po swoje! W pięknym stylu pokazują: my mamy coś do udowodnienia. W poprzednim sezonie sami zabrali sobie możliwość gry w TOP 4, ale teraz widać większą w nich dojrzałość, która jest tak na boisku jak i poza nim. Dawid Pytlarz to prawdziwy szef defensywy, ale jak widać z samej roli – również lider zespołu. Do niego dołączają Jakub Biłka, który już nie tylko wysyła akcesy jak w poprzednim sezonie, ale to jest można rzec motor napędowy ofensywnych poczynań zespołu z parafii św. Katarzyny. Do tego duetu dochodzą jeszcze Tymoteusz Kalfas oraz na bramce Daniel Golasik i mamy kwartet, który potrafi zagrać taki koncert, że ręce same składają się do oklasków. Czy bis będzie na drugiej rundzie? Bo jak dołączymy kolejnych zawodników, to widać, że mają zabójczą ekipę, która powinna sobie poradzić z każdą drużyną. Na dzień dobry przekonały się o tym Gilowice, które próbowały, ale Pytlarz pewny w obronie, zabójczo skuteczny w ofensywie, zgarnia hattricka. Do tego po dwa gole Biłki i Kalfasa. Gilowiczanie jedynie dwa razy za sprawą Michała Dudziaka zdołali delikatnie zrobić krzywdę rozpędzonej Cięcinie. Nawet Szczyrk, który przejechał się po Jeleśni, wydawało się, że fizycznie powinien się przeciwstawić podopiecznym ks. Dawida Szewczyka. Ale można powiedzieć, że w tej konfrontacji, zabawa skończyła się w pierwszej połowie, gdzie prowadzili Cięcinianie 5:0, by finalnie zakończyć mecz ze Szczyrkiem 5:2. Na koniec z Jeleśnią 11:1 i wygrywają grupę, w której na drugim miejscu uplasował się mocny i waleczny Szczyrk. W tym zespole najwięcej zależy od kapitana Patryka Bartyzela, który tak w zeszłym jak i w tym sezonie pokazuje swoje ciekawe walory piłkarskie. Bardzo dobrze kieruje z boiska poczynaniami swojego zespołu, dając samemu impuls do walki i pełnego zaangażowania przez cały mecz. Awans uzupełnia drużyna z Gilowic, która walczy i szarpie, żeby zawsze zejść z boiska z poczuciem, że zostawiliśmy kawał serca i dobrze zaprezentowaliśmy się w danym spotkaniu.
O zaprezentowanie się mogą być spokojni zawodnicy z Pietrzykowic. Tym razem nie przepchnęli się, ale w zdecydowanym stylu wywalczyli zwycięstwo w grupie. Tyle, że w każdym meczu potrzebują przetrzymać pierwszą minutę meczu, aby wejść na odpowiedni poziom. Ten poziom pięknie zaprezentował Jan Nowakowski, zdobywając koronę króla strzelców w okręgu żywieckim z 10 bramkami na koncie. Najwięcej trudności sprawiła im w pierwszym meczu Lipowa. Choć może wynik 4:1 dla zawodników z parafii NSPJ nie potwierdza, ale to nie była łatwa przeprawa. Potrzebowali trochę czasu, aby ostudzić zapędy debiutantów z Lipowej. Z Koszarawą oraz Buczkowicami już poszło nieco szybciej. Lipowa z Buczkowicami dość gładko sobie poradziła, a z Koszarawą musiała zadowolić się remisem, chociaż była na boisku nieco lepsza. To właśnie korzystniejszy bilans bramkowy daje im awans z drugiego miejsca. Trzecia lokata przypada osłabionej Koszarawie, która liczy na to, że w drugiej rundzie będzie już w pełnym i najsilniejszym garniturze.
Wśród ministrantów Koszarawa również cieszy się z awansu i chociaż awans w kategorii Lektor Młodszy, to dopiero II runda eliminacji; to najmłodsi cieszą się udziałem w finałach. Tylko jest to wprost niesamowite, że remisy dały im awans. Najpierw z Gilowicami, a później z Pietrzykowicami, którym zamknęli drogę do awansu. Niesamowite, że zespół który od kilku sezonów, był w TOP 4, tym razem nawet na finały się nie dostaje. Jadą na nie totalni debiutanci, bo tak Gilowice, jak i Koszarawa debiutują w tej kategorii. Idzie nowa siła, a zarazem naprawdę ciekawa jakość. Więc na inaugurację mamy wielką niespodziankę, bo jak inaczej nazwać brak awansu na finały Pietrzykowic? Zmiana pokoleniowa idzie z każdym sezonem. Więc muszą teraz dobrze przepracować czas odmłodzenia składu i walczyć w przyszłym roku, na boiskach trawiastych. Zaś szczególnie Gilowice pokazują, że są ciekawym zespołem z mocnym atutem w postaci Natana Sarleja, który ustrzelił 6 goli, przy 10 bramkach całego zespołu. Najstarszy rocznik wśród ministrantów, więc trzeba to wykorzystać, mając kilku zawodników z tego rocznika, bo w przyszłym sezonie przejdą do Lektora Młodszego; a tam dopiero powoli będą budować swoją pozycję. Jedno jest pewne: w Gilowicach jest potencjał, jest materiał personalny na to, aby zbudować mocny zespół. Jeśli nie już na teraz, to z pewnością cierpliwie budować ministrantów, by z czasem tworzyli siłę wśród młodszych lektorów. Ks. Szymon Janoszek zna atmosferę Bosko Cup, jeszcze z czasów kiedy sam był lektorem w swojej rodzinnej parafii Łodygowice Górne. Teraz jako kapłan zaszczepia to wśród swoich podopiecznych. Brawo księże Szymonie. Bo jeśli będzie z księdza dobry krawiec, to z tego materiału naprawdę można uszyć fantastyczne drużyny. Właściwie to na miarę tej, która w 2010 zdobywała mistrzostwo lata z Piotrkiem Małysiakiem na czele. My nie mamy nic przeciwko temu, aby Gilowice nawiązały do tamtych czasów. Życzymy zatem Wam powodzenia.
My zaś cieszymy się z dobrego poziomu na okręgu żywieckim. Tam Cięcina i Pietrzykowice można rzec to jest TOP. Szczyrk jest mocny i może napsuć krwi nie jednemu. Lipowa i Gilowice waleczne i ambitne. Koszarawa póki co przepchnęła awans, ale wszystko się okaże, kiedy będą w pełnym składzie. Zatem eliminacje były bardzo ciekawe, liczymy więc na dalsze prawdziwe emocje w kategorii Lektor Młodszy. Ministranci to zespoły, gdzie szczególnie Gilowice, mogą się liczyć w prawdziwej walce o medale. „Boskie granie” rozpoczęte na całego.
